punkt widzenia

zależy od punktu siedzenia.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Od jakiegoś czasu uważałam Wszystkich Świętych za swoje ulubione święto. Odpowiadał mi ten nastrój ogólnej zadumy i refleksji. Jest to chyba najmniej tandetne święto, o ile w ogóle można to określić w ten sposób. Chodzi mi o to,że nie mamy zajączków, jajeczek, mikołajów, serduszek i choinek na każdym kroku. Ostatnio często pojawiają się dynie ale to ma raczej mało wspólnego z owym świętem.
Zawsze mogłam sobie trochę zamulać i nikomu to nie przeszkadzało. Ba, taka mała zamuła jest całkiem na miejscu.
Lubiałam (lubiłam ?) chodzić na cmentarze. Lubię ten cmentarny spokój. Może i panuje tam nieco przytłaczająca atmosfera ale odpowiadało mi to. Specyficzne miejsce.
Ostatnio jednak zmieniłam zdanie co do tego wszystkiego.
Cmentarz, jako miejsce, nabrał dla mnie innego znaczenia.
Nie czujemy czyjejś obecności jednak jej brak jest natychmiast odczuwalny.
Każda ze znanych nam osób to taki kawałeczek naszego świata. Taka mała cząsteczka. Może nie mieć szczególnego znaczenia ale kiedy jej braknie, to coś jest nie tak.



Kocham tę piosenkę.
Kocham jej klimat, kocham linię melodyczną, kocham słowa.
Marzę o tym,że kiedyś będę mogła uczestniczyć w koncercie tak cudownym jak ten w teledysku.



Ps. To właśnie dzisiaj dostajemy godzinę extra. Nie zepsujmy tego.
29.10.2011 o godz. 18:10

Jak to jest,że pomimo kilkumiesięcznych przerw w pisaniu nadal jestem w czołówce najciekawszych? Oo
Tagi: Marysool
28.06.2011 o godz. 23:07
to go zmień.


16.06.2011
To całkiem zabawne.
Wszystko wokół dzieje się na pozór normalnie.
Ludzie prowadzą swój zwyczajny, codzienny tryb życia. Ktoś kosi trawę, ktoś podlewa kwiatki. Ktoś pląta się gdzieś w zakamarkach podwórka. Żyją sobie spokojnie, tak jak zawsze, jak gdyby nigdy nic.
Bo w sumie nic się nie stało. Przecież nic się nie stało, tak?
Zaraz siądą do obiadu. Zjedzą. Później zajmą się swoimi codziennymi obowiązkami.
I nawet nie wiedzą,że czyjś świat właśnie się skończył.
__________________________________________________________

miałam to dodać ale nie dodałam więc dodaje teraz.


Nie minął nawet tydzień wakacji a ja już nie mam co ze sobą zrobić.
Zdążyłam odespać cały rok szkolny.
Przyzwyczaiłam psa do codziennych spacerów. Głupi pomysł, nie lubię biegać w deszczu.
Nadrobiłam zaległości serialowe.
A teraz siedzę przy komputerze i z nudów piszę.
Hmmm

Może to przez to,że ciągle pada.
Taak, deszcz stanowczo ogranicza pole moich możliwości.

Ale jak pogoda nie ulegnie zmianie to będę się tu pojawiać. I będę pisać. Do bólu.

Udanych wakacji ;)
28.06.2011 o godz. 22:59
la la la la, wszystko prostsze gdy się śpiewa i gra ...
I znowu świadomie łamię kolejne postanowienie. Jestem zupełnie odporna na postanowienia. Cały czas coś sobie postanawiam. W sumie to nawet to lubię. Ale co z tego? Nigdy nie potrafię dotrzymać postanowienia. Za każdym razem "coś stanie na przeszkodzie". Zazwyczaj moje lenistwo. Bo jednak takie dotrzymanie postanowienia wymaga odrobiny wysiłku a na to nie zawsze mnie stać. Jestem niesamowicie leniwą osobą. Może przy okazji jestem ambitna, ale co z tego? Lenistwo bierze górę, kuźwa.
la la la la, gdy po szklance koniak spływa jak łza ...
Co to w ogóle za pogoda?
Deszcz, wiatr, deszcz, odrobina słońca, deszcz i wiatr.
Nie lubię tego. Stanowczo. Nie oczekuję,że będzie super ciepło. Ale mogłoby przestać padać i wiać. Wszystko byłoby dobrze. Mogłabym jeździć na rowerze Oo. Nie, to nie jest postanowienie tylko coś,co lubię.
la la la la, cóż, że wszyscy są mądrzejsi niż ja ? ...
16.04.2011. o boże... Niee, żadna rocznica, zwyczajna data. Równie dobrze mogłam to napisać wczoraj.
Po prostu nie dociera do mnie,że już jest tak późno. Tak daleko i tak długo. Że zostało tak mało czasu. A jutro będzie jeszcze mniej. I mniej i mniej.
Wszystko,czego tak bardzo się boję.. wszystko jest coraz bliżej.
jak tak można, pytam Was, tyle lat marnować czas ?

Dzisiaj kocham tą piosenkę.
W tym wykonaniu.

Ta wersja odpowiada mi bardziej niż oryginał. Nie wiem, czemu tak jest.

inni zawsze wiedzą co
jak? dlaczego? gdzie? i kto?
komu wziąć i komu dać
a ja nigdy, kurwa mać.


niespodzianka. wyszedł zupełnie niezrozumiały bełkot. pewnie musiała to napisać jakaś nawiedzona siedemnastolatka.

kuźwa. 17nastolatka.
o jaaa.
16.04.2011 o godz. 15:34
I zdarza się raz na milion.


Od koncertu ciągle słucham Żółwiów. A zwłaszcza to

Mam fazę na tą piosenkę. Nic na to nie poradzę. Za jakiś czas przejdzie.
Zawsze przechodzi.
Wszystko przechodzi.
Ot,tak.


Już końcówka marca. Jeszcze jakiś miesiąc nauki i spokój. Dużo wolnego, dni otwarte, rekolekcje, wycieczki. Do czerwca przetrwam.
Minusem jest tylko to,że razem z czerwcem nieuchronnie zbliża się wrzesień. Wprawdzie od września do sierpnia niedaleko ale... tak,jakby nie w tą stronę.

Czerwony lakier zabarwił mi paznokcie Oo. Kuźwa, będę musiała czekać aż mi odrosną.


Nic się ostatnio nie dzieje.
Zwykła nuda. Monotonia. Jaaa, to mnie w końcu wykończy psychicznie. Ale o tym już pisałam. Z resztą ; o czym jeszcze nie pisałam?


Mam ostatnio taką manię. Wydaje mi się,że za często używam słowa "ja". Dziwne,nie? Prawie tak dziwne jak mój lęk przed gołębiami na dworcu i przed drzwiami w PKS-ach.

Och, moje kochane PKS-y. Niestety, zostały mi ostatnie dni jazdy w moich ukochanych niebieskich autobusach. Trzeba się będzie rozkoszować każdą z ostatnich minut spędzanych w tych cudeńkach.
Hah, biedny Legęć :* nie doświadczy tego uczucia.
A tak w ogóle,to Legęć :* chcę Cię mieć tam u siebie, wiesz?


Oo, a jak ktoś będzie się wybierał na dni otwarte do XIV to proszę o SMS-a tuż przed wejściem. Wtedy być może zostaniecie oprowadzeni przeze mnie. Ihha. To będzie dopiero cudowne.


Zgubiłam gdzieś buty. Kuźwa. Jak w ogóle można zgubić buty?



A tak w ogóle, to leczenie kanałowe jest zajebiste<3.
Jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazję nie wahajcie się spróbować. Niesamowite uczucie.
I jeszcze to zdziwienie dentystki że boli. Przecież ząb znieczulony i nie powinien boleć. Powiedziała nawet że nigdy jeszcze nie spotkała się z takim przypadkiem ja ja.

Goś od wf-u zasugerował mi wizytę u lekarza. Stwierdził,że mam problem z koordynacją bo jak pływam żabką to mi lewa nóżka niedomaga.
Mogłabym płynąć innym stylem ale od września ogarnęłam tylko żabkę i strzałkę, hahah.


Nie chce mi się czekać,aż paznokcie odrosną.
Zrobiłam je na czarno.
widzisz Piątal? na CZARNO.


Taa, notka jak każda inna.
Dużo słów, mało treści.

Ps. Rowerzyści nie powinni jeździć chodnikiem :|
hahahahhahahahh

Odezwę się niebawem.
Dobrej nocy ;*
26.03.2011 o godz. 22:16
Zawsze, kiedy piszę coś po dłuższej nieobecności, wspominam coś o "powrotach". I o tym,że tym razem spróbuję wrócić na dłużej. I że mnie nie było. I że już obiecywałam wrócić na dłużej.
Stop.
I że jestem niekonsekwentna. Leniwa. Chaotyczna ... etc.

To tylko taki krótki tradycyjny wstęp. Żebyście wiedzieli że ta notka to nie jest jakaś rewolucja w moim życiu. Nie opisuję żadnych ale to żadnych zmian. Nic specjalnego się nie wydarzyło. Nie podjęłam jakiejś trudnej decyzji.


Gdzie się podziały moje (prawie)regularne wpisy? Które zawierały więcej treści niż stwierdzenie "nic się nie działo od ... (wstaw dowolną datę)". A przecież pisałam teksty które może nie były jakieś wybitne, na pewno nie były, ale przynajmniej miały w sobie charakterystyczne dla mojego pisania "coś". Teraz mają, adekwatnie do mojego aktualnego stanu, "nic". I niby jest dobrze bo przynajmniej nikt mi się nie burzy w komentarzach że jestem taka, siaka czy owaka. Bo w sumie jestem. ALE zależy. Bo wiadomo ; punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Głupi tekst. Lubię go.


Dzisiaj mój tulipan umarł śmiercią tragiczną. Wisiał sobie na sznurku przyklejonym taśmą do drzwiczek szafki i dzisiaj tak po prostu spadł. Rozumiecie? Tak : o. Spadł i leży. Podniosłam go ale niestety... mimo szybkiej akcji ratunkowej nie udało mi się przywrócić funkcji życiowych. Zdechł.
Aktualnie jego szczątki leżą sobie na biurku obok monitora bo szkoda mi go tak wyrzucić.

Poza tym pewnego dnia patrząc w lustro uświadomiłam sobie iż nie jestem piękną zgrabną i powabną Rusałką. Wyglądem przypominam raczej średniej wielkości krowę. I postanowiłam (niespodzianka!) zrzucić trochę masy.
Oczywiście takie postanowienie to u mnie żadna nowość. Obiecuję sobie takie rzeczy co jakiś czas. Zazwyczaj kończy się na symbolicznej utracie wagi po czym w euforii po owej stracie szybko nadrabiam ubytek. I tak znowu. Tak więc Rusałką nie będę. Nie ma szans.
To chociaż, skoro mam już masę, może rzeźba? xD


Moje zamiłowanie do pisania umarło śmiercią naturalną. Nie tak nagle i gwałtownie jak tulipan. Po prostu sobie wygasło. Czyżby uwzględnienie pisania w profilu nauczania sprawiło,że przestałam na nie patrzeć jak na hobby? Może, może, bardzo możliwe, nie wykluczam. To bardzo nie dobrze. To wręcz ŹLE.
Ale trudno.
Ciężko jest pisać kiedy nie ma się o czym. A może właśnie mam o czym tylko z przyzwyczajenia wmawiam sobie i wszystkim wkoło że nie mam o czym. Bo to przecież dużo wygodniejsze niż skupienie się na ostatnich wydarzeniach i skomentowanie ich z lekką dozą cynizmu.

We wtorek mam idę na wizytę do dentysty.
...
Nie, to nie będzie wizyta kontrolna. Najprawdopodobniej pozbędę się zęba. Nie przeżywam tego bo nie jestem do nich jakoś specjalnie przywiązana. Ubzdurałam sobie jednak,że potrzebuje aparatu na te zęby na dole. Może faktycznie potrzebuje? Zobaczę, co powie pani dentystka. Póki co umieram ze strachu przed bólem. Mam nadzieję,że mama zapłaci za znieczulenie bo przecież ja tam umrę na tym fotelu. Nie tak jak moje pisanie ale też nie tak jak tulipan. W taki pośredni sposób.
Nawet do borowania musiałam mieć znieczulenie. Po prostu panicznie boję się fizycznego bólu.


Miałam za dużo wolnego czasu w ferie i wciągnęłam się w oglądanie seriali online. Obejrzałam 2 zaległe sezony Gossip Girl. Oprócz tego nadrobiłam kilka odcinków Gotowych na wszystko (nie mogę sobie zapamiętać pisowni oryginalnego tytułu) iii wciągnęłam się w Pretty Little Liars który na chwilę obecną jest moim numerem jeden. I tutaj mam pytanie. Jeżeli ktoś widział jakiś ciekawy serial w stylu PLL to bardzo proszę o polecenie ;p. Ostatnio zaczęłam oglądać nawet Sekretny dziennik Call Girl a dzisiaj nawet pierwszy odcinek takiego jednego. Nie pamiętam tytułu.
Tak więc wolny czas spędzam niezwykle aktywnie i w ogóle na robieniu saaamych dobrych rzeczy.



W ogóle dzisiejszy wpis nie powstałby, gdyby nie Asia. Cała ta strona wygasałaby zupełnie jak moje zamiłowanie do pisania. Ale. Ale otrzymałam dzisiaj stanowcze żądanie : no to Moja Droga, notki żądam!. I dla świętego spokoju (]:->) zmajstrowałam to cudo.
Dzięki za miłe słowa :*



Hm. To chyba na tyle wystarczy. Widzę,że suwaczek jest dosyć cieniutki jak na moje standardy więc aż boję się myśleć jakie to wszystko jest długie. I czy w ogóle ktokolwiek pokusi się na przeczytanie tych bzdur.
Nie obiecuję,że wrócę niebawem ani w sumie nic nie obiecuje. Bo z tymi obietnicami u mnie to nigdy nic nie wiadomo.

W weekend nadrobię zaległości wśród obserwowanych. Tak więc trzymajcie się ciepło ;*
11.03.2011 o godz. 21:44
Taaak.

Po feriach, po walentynkach. Nie wiem, było coś jeszcze od 2 stycznia?

Taaak.
Przejebałam te dwa tygodnie ferii. Nie zrobiłam niczego konkretnego. Byłam na zakupach, a to niespodzianka. I w ogóle. Fajnie było.
Walentynki. Jee, słit róż, czerwień. Pięknie. Hm. Nie mogę za dużo napisać na ten temat bo walentynki w żaden sposób mnie nie dotyczą.


Teraz powinnam zacząć się uczyć. Pasuje poprawić jutro banieczkę z historii. W poniedziałek z niemieckiego, we wtorek można by było zgłosić się z wok-u ale chyba jest sprawdzian z matmy. W środę chemia a w czwartek... w czwartek chyyba nic. Jeszcze gdzieś w międzyczasie polski. Po prostu uwielbiam tą szkołę.
Z ocenami mi nie wyszło. Spora część mojego jakże ambitnego planu poszła się jebać. Zobaczymy co z resztą. A z resztą... A w sumie ... .

Dobra.

Piosenka której słucham na okrągło.


Nie, nie dlatego że jest ktoś, kogo potrzebuję a kto "don't need me". Absolutnie. Po prostu mi się podoba. Ot,tak. Zwyczajnie.


Krótka notka o niczym.
Takie typowe.
Nie mogę się zebrać do napisania niczego konkretnego. Niedobrze. Co ja w takim razie w ogóle robię w redakcji gazetki szkolnej? Oo.

No nic, nieważne.
cześć :)
24.02.2011 o godz. 20:02


W sumie, to byłam tu całkiem niedawno. Jak na moje standardy.
Najważniejsze jednak jest to,że wracam. Nie wiem, na jak długo. Pewnie na ferie. I znowu zniknę. Pojawię się w okolicach przerwy świątecznej. Zniknę. I wrócę na wakacje. A potem? Powtórzymy ograny schemat. I tak w kółko. Banalne. Przewidywalne aż do bólu. Nie szkodzi.

Już kilka razy chciałam zrezygnować z tego miejsca.
Usunąć wszystko,co do tej pory napisałam. Odciąć się. Ale to wcale nie jest takie łatwe. Myślałam nawet nad założeniem innego, zupełnie anonimowego (do czasu) konta. Jednak po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku,że nie jest mi do niczego potrzebnie. Pewnie mam racje.
Dlatego ograniczam się do znikania na jakiś czas i powrotu na jeszcze krócej.

Co z tego,że odchodzę, skoro ciągle wracam?

Zaczynam ferie. Nie wiem. Od wczoraj albo od jutra. W sumie, dzisiaj jeszcze weekend więc zaczynam ferie od jutra. A co. W sumie, to nie mam jakichś zbytnio ambitnych planów na te dwa tygodnie.
Wróć.
Nie mam żadnych planów na te dwa tygodnie. Może z wyjątkiem zakupów ale tego już nawet nie planuje. To jest raczej oczywiste,że skoro mam więcej wolnego to wybiorę się na zakupy.
Takie małe, niemalże nieszkodliwe, uzależnienie.

Za dwa tygodnie dojdę do odkrywczego wniosku. Na pewno. Z wielkim zdziwieniem uświadomię sobie,że nie zrobiłam niczego konkretnego w ferie. Przepieprzę te dwa tygodnie na niczym. Pewnie będzie działo się mnóstwo drobnych spraw które w żaden sposób nie złożą się na jedną konkretną całość.
Zupełnie jak w wakacje.
Wakacje ...
Właśnie. Jeszcze tylko kilka miesięcy i mamy wakacje. Fajnie,prawda?

Lipiec. Sierpień, kolejne urodziny i wrzesień. Później kilka miesięcy i wakacje. Jeszcze raz i jeszcze i jeszcze.

Chyba nie powinnam patrzeć na życie w ten sposób.
Bo w tak zwanym międzyczasie będzie działo się mnóstwo ciekawych rzeczy. Które będą niezwykle ważne w swej prostocie. Może nie będą miały wpływu na całość? A może akurat. Często bywa tak że to te małe i pozornie nieistotne sprawy kształtują nas jako całość.

Obejrzałam ostatni dostępny online odcinek Gossip Girl i Desperate housewives. Znacie może coś podobnego ;> Chciałabym zabić trochę czasu.


A tak w ogóle, to poczułam nagłą potrzebę ścięcia grzywki. Gośka mi ścięła. A teraz poczułam równie nagłą potrzebę powrotu do dłuższej wersji grzywki.
A tam, odrośnie.


Dooobra, koniec tych bzdur. Pewnie i tak nikt nie dotrwał do końca ;d. Teraz poczytam zaległe wpisy, bo jest ich trochę. Tak,że ten. Pa ;d
30.01.2011 o godz. 14:04
jeee. Cóż za chwila,cóż za moment, cóż za dzień, cóż za data! O niee.
Dzisiaj mija dwa lata od momentu w którym założyłam tu konto.
Niestety, notki sprzed dwóch lat nie ma ponieważ ją skasowałam. To nieistotne.

Sporo się zmieniło od tego czasu. Ludzie wokół się zmienili. Ja się zmieniłam. Choć tak bardzo chciałam tego uniknąć. Widocznie się nie da. Chyba nie da się nie zmienić niczego w swoim życiu,prawda? To raczej niemożliwe przez caaały czas pozostawać taką samą osobą.
Szkoda.

Co tam się działo ostatnio?
Ahh,tak, WOŚP.
<3. Lubię WOŚP. Chociaż. W sumie. Stwierdzenie "Lubię WOŚP" raczej nie ma żadnego sensu. Lubię to,że zbierają pieniądze w szczytnych celach. Ale WOŚP jest pretekstem do spotkania. W Pałacu. Spotkania dawno niewidzianych znajomych. To mimo wszystko pozytywne wydarzenie.

I w sumie. To tyle, wystarczy,ile można.


Później ogarnę jakieś zaległe odcinki Gossip Girl, póóóóźniej Gotowe na Wszystko a całkiem wieczorem książkę. Ciekawie,ciekawie.
Miłego weekendu ;*
14.01.2011 o godz. 17:56
Tryskam optymizmem we wszystkie możliwe strony. W każdym kierunku,a co.

Cóżż.
Sylwester mnie nieco zaskoczył. Zarówno w negatywnym jak i w pozytywnym sensie. W sumie, nie zrobiłam niczego głupiego. Ale ktoś inny zrobił. To nic, nie moja sprawa, nie moje życie, nie mój kac moralny.
Ja jestem czysta, jeee.
W końcu ktoś musiał bigos z kuchni przynosić ;d

Mam wspaniały, cudowny nastrój, życie jest piękne, wspaniałe, ludzie nadal są do bani ale to nic. Wszystko jest wprost fantastyczne. Żeby cały ten rok był taki jak dzisiaj. Choćby nawet w połowie, to stanowczo wystarczy.


chciałam tylko powiedzieć,że teraz przez jakiś czas mnie tu nie będzie ponieważ w tygodniu mam mało czasu przez szkołę. Uprzedzam tylko ;p


kocham Was wszystkich ;* ;dd
02.01.2011 o godz. 18:31
jeee, koniec.

więc tak. Życzę Wam tego czego sami sobie życzycie.

A sobie życzę żeby wszystko zostało tak jak jest.
bo nie jest źle.





szczęśliwego nowego roku!
31.12.2010 o godz. 17:01
Jakie to zabawne.
Niepotrzebnie do tego doszło. Teraz nie mogę przestać o Tobie myśleć. Czyż to nie zabawne? A przecież nawet Cię nie lubię. To takie typowe dla mnie. Robić scenę z niczego. Bang. Nic w tej sztuce nie jest na miejscu. Kurtyna spada. I co? I co? I co? I nic. Banalne. Moja kwestia, Twoja kwestia, pauza. Cisza. Niemy spektakl dla niewidzącej widowni. Ciche brawa. I okrzyki zachwytu z zakmniętych ust. Tak właśnie przedstawia się ta sztuka. Nic nie jest tu tak jak powinno być. Brak tekstu. Gdzie scenariusz? oh. Bez scenariusza. Magia improwizacji. To dopiero coś.
Improwizacja jest wspaniała. Prawie tak wspaniała jak chaos. Lubię te słowa. Brzmią tak ciepło. Całe moje życie to jedna wielka improwizacja. I chaos. Może stąd sympatia do tych słów? Dlatego brzmią znajomo i ciepło.
Bez planów. Bez wizji. Chociaż. Nie. Często snuję wizję. Lubię snuć wizję. Ale są to takie o, wizje. Nigdy nic z nich nie wychodzi. Nigdy się nie spełniają. Może to i lepiej. Przynajmniej jest dużo niespodzianek. A ja tak nie lubię niespodzianek.
Hm. To wszystko jest bez sensu. Jak można nie lubieć niespodzianek jednocześnie stawiając w życiu na improwizację i chaos? Chyba nie można. To nic. Można. Ja tak potrafię,peewnie.

Jutro sylwester.
Jeee, hurra, jupi.
Serio? Nie.
Znowu przez jakiś czas będę pisała złą datę. Będe musiała się przestawić. W końcu to będzie już 2011. Skąd w ogóle wziął się zwyczaj pisania postanowień? Intrygujące. Średnio. Przynajmniej nie mogę narzekać na to,że moje postanowienia się nie spełniają. Nie piszę postanowień. To chyba wiele wyjaśnia.
Po co mi to. Żebym po jakimś czasie uświadomiła sobie jaką mam słabą silną wolę? Że nie potrafię zrealizować nawet najprostszych planów? Że mi się nie chcę. Cóż. Bywa. Co sobie mogę postanowić. Nie muszę pisać listy żeby coś zmienić w swoim życiu. Zmiany wychodzą mi najlepiej pod wpływem impulsu. Nie muszę zapisać że zacznę skakać na skakance. Pójdę do sklepu i po prostu ją kupię. Tak jest dużo łatwiej. I korzystniej. Pewniej, bardziej. Bardziej.
A co do sylwestra
...
nie wiem.
Chyba jednak lubię niespodzianki.
30.12.2010 o godz. 17:49
bo sen to nic złego
nic takiego
nic wielkiego



10 minut.
Tyle czasu zajęło mi zakorkowanie wina. Wczoraj. A może to było dzisiaj? Niee, chyba wczoraj. Otworzyłam butelkę żeby powąchać xd. A później ten durny korek nie chciał wejść spowrotem. Musiałam go przyciąć nożyczkami obtłuc młotkiem. Mam nadzieję,że rodzice nic nie zauważyli.
półskłodkie,tak?

10 minut.
Tyle czasu zajęło mi rozpalenie w piecu. Dzisiaj. Wczoraj mniej. Dzisiaj sobie tego nie dopilnowałam i musiałam męczyć się z rozżażonymi węgielkami. Chuchać w ogień. Jaki ogień. W węgiel. Chuchać w węgiel żeby pojawił się ogień. Nic wielkiego. Teraz powinno być cieplej.
10 minut.
Tyle czasu zajęło mi mycie naczyń. Jak to jest możliwe. Kto to widział,żeby myć naczynia całe 10 minut? Przecież to jest chwilka i już. Nic wielkiego. Chyba że w trakcie mycia robi się jeszcze 10 tysięcy innych rzeczy. Np. Zastanawia. Teraz są czyste.
10 minut.
Tyle czasu zajęło mi przeczytanie rozdziału książki. Niedobrze. Nie dobrze. Książki zostało coraz mnie. Boję się,że pochłonę ją przed styczniem. Co będę robiła przez resztę wieczorów? Teraz już wiem co się dzieje w Desperacji.
10 minut.
Tyle czasu zajmuje powiedzenie wszystkiego. Lubi nie powiedzenie. Tyle można milczeć. Czasami milczenie jest lepsze niż pierwsze lepsze słowo. Mówienie po to żeby mówić. Wolę kiedy milczysz. Jest bardziej prawdziwie. Korzystniej. Może troszkę. Chciał powiedzieć słowo a powiedział wszystko. A może nie? Nie chciał powiedzieć nic a powiedział słowo. Chciał powiedzieć wszystko a nie powiedział nic. Bywa. Teraz już nic nie wiem.

Skoro lubisz kiedy tu piszę. Niech będzie. Piszę to z dedykacją dla Ciebie. A co.



Proszę,proszę. Ale się rozpisałam. Jak mnie nie ma to mnie nie ma a jak jestem to jestem. Taaa, odkrywcze. Jak jestem to żyć nie daję. Co za człowiek. Pewnie po przerwie świątecznej nie będzie mnie tu przez jakiś czas. Nie będę miała czasu. Może nie będę miała nawet 10 minut. Przecież przez 10 minut tyle się może zdarzyć.


a ta cebulka wczoraj wcale nie była przypalona.
po prostu była bardziej.
29.12.2010 o godz. 13:53
Wszystko jest niby w porządku.
W pokoju jest niby posprzątane.
Wszystko się niby układa.
Sytuacja jest niby jasna.
Wino jest [/b]niby[/b] słodkie.
półskłodkie, tak?

Niby tu wróciłam.
Niby coś się zmieniło
ale jest niby tak samo.


Dzisiaj nie mogę narzekać na monotonie. Co to to nie. Nie wiem czy to dobrze. Niby dobrze. Powinno być lepiej. Heej, przecież jeszcze będzie lepiej, prawda?

Ileż można ociekać szczęściem.
Jak na mnie to i tak było tego ponadto. Chociaż. Nadal jestem szęśliwa i nadal wmawiam sobie że wszystko będzie zajebiście. Niby dlaczego miałoby nie być?.
Czasami dobrze mieć taką fazę niby smutku. To działa niemalże jak detoks.



Dawno nie miałam fazy na jedną piosenkę.
Ostatnio w kółko słuchałam Uprising Muse'a.

Telefon. Jeden sygnał,drugi sygnał,trzeci sygnał. Chyba już nie zdążę odebrać. Cóż. Bywa.

Chaos jest zajebisty. I niech nikt nie próbuję zaprzeczać bo skopię dupę, jasne? Chaos jest zajebisty. Chaos jest obecny w niemalże każdej płaszczyźnie mojego życia. heej, czyta to ktoś? Nieważne. Dzisiaj nie ma znaczenia. Chaos jest zajebisty i już. Chaos stwarza mnóstwo nowych możliwości. Praawda? Prawda. Oczywiście. Niby.


O matko co za pierdoły.
Najwyraźniej w moim szczelnie zamkniętym świecie wewnętrznym pojawiła się jakaś furtka. Myśli i przemyślenia które powinny tam być wydostają się. I że niby kogoś to obchodzi. Co one sobie myślą bezczelne, wracać tam. Mam dużo do powiedzenia ale po co?
Coż za postawa! Skandal.

Czy aktualne wpisy bardzo różnią się od tych sprzed kilku miesięcy? Mam nadzieję,że nie. Nie chcę się zmienić. Nie lubię tego. Zmiana kojarzy mi się z brakiem autentyczności. Nie chcę być nie-autentyczna. Nie podoba mi się. I że zmiany są niby fajne? Nie.

Nie,nie jestem pijana. Piszę tak o.
Trochę wylewnie,prawda. Ale to przecież w niczym nie przeszkadza. Nie zdarza mi się to często. A tak raz na jakiś czas jest fajnie. Fajnie? Hm. Śmieszne słowo. Raz na jakiś czas jest w porządku. Wystarczająco.

I że niby nadużywam jednego słowa?
Cóż. Bywa.


Trzeba ogarnąć chaos w moim pokoju.
Na początku w pokoju. Później szerzej. Ale po co? Mogę próbować. Chaosu nie ogarnę.


;)
28.12.2010 o godz. 16:10
Taaak.
po świętach?

Cóż.
W moim życiu nic a nic się nie zmieniło. Nie zżyłam się bardziej ze swoją rodziną. Nadal nie jestem fanką świąt. Nic na to nie poradzę. Widocznie taka już moja natura. Dla mnie święta są przereklamowane i już. Tak samo ja sylwester. Dużo szumu o nic.
Może po prostu nie ogarniam.
Bywa.

W najbliższym czasie pasowałoby ruszyć dupę na jakiś worek albo sanki, co nie? To chyba nie jest zły pomysł. Sam w sobie nie jest. Zjeżdżanie z górki z zawrotną prędkością na nie spełniającym zasad BHP worku to przecież nic złego. Gorzej będzie kiedy ktoś wpierniczy się w jakieś drzewo. Prawda Legęć? ;dd Albo jak ktoś po prostu nie zdąży uciec a ktoś inny zdąży nadjechać. Wtedy jest miazga.
Ale ogólnie jest przyjemnie.
Bywa.


Wspominałam może kiedyś coś na temat mojego psychicznego masochizmu bądź niezwykłych skłonności pakowania się w toksyczne sytuacje?
Niemożliwe.
Już tak mam. Jakoś tak. Wychodzi. Samo. Oczywiście. To nie jest moja wina. A skądże. A gdzieżby. Ojeej.


Tak. Zdarza mi się również pisać nieco chaotycznie.


Nie mogę ostatnio ogarnąć włosów. Dzisiaj wymyłam je przez przypadek szamponem taty Nivea. For Men. I chuuj. Mają taki śmieszny zapach teraz. To nic. Jakoś sobie z tym poradzę.
A może by tak na rudo ?


Dobra,dobra, koniec pierdolenia.
Bo,nie ma co się okłamywać, większość notek to ewidentne lanie wody. Piszę żeby pisać. Piszę bo lubię pisać. Piszę bo ubię pisać nawet tylko po to żeby pisać. A co.

Chyba powinnam się ogarnąć i napisać coś sensownego.


ej, jak można pozbyć się malinki? ;dd
27.12.2010 o godz. 20:26
Monotonia jest zajebista.
Dziwne nie? Nikt nie spodziewał się po mnie tak drastycznych wniosków. Nieźle zaskakujące.
Bywa.

Hahah, wiedziałam,że narobię sobie wrogów.
W sumie to jednego.
W sumie to nie do końca.
W sumie to nikt jej nie traktuje poważnie.
Ale jest. I to najważniejsze ;d



piosenka wakacji.
Ach. hehehej, jeszcze kilka miesięcy i będą następne wakacje. Może namioty? Może coś bardziej ambitnego niż ostatnio? Pewnie Plac Zabaw do późnej nocy i powroty do domu w towarzystwie panicznego lęku przed każdym przejeżdżającym samochodem. Wakacje są piękne.
Bieganie, granie w karty, granie w ełrobiznes.




-> piosenka której słucham co tydzień przez dwie godziny na informatyce.

hm. Pisałam tą notkę kiedyś tam. Pewnie na informatyce w środą tydzień temu. Nie wiem co się stało ale się nie dodała. To nic, wyżej napisany fragment pochodzi z dnia ... noo, tydzień temu. O. Z 15.12.10. łohoho, jakie duże liczby.


Ale mam dobry humor. Nie mogę.
Przepełnia mnie niczym nieuzasadniona radość i chęć do życia. Dzisiaj jestem w stanie góry przenosić. Niee,no, bez przesady. Pagórki takie. Życie jest piękne <3 cudowne <3 wspaniałe <3.
Najlepsze jest to,że nie mam pojęcia co mogło mnie wprawić w tak dobry humor :D. Ale może to i lepiej. Lubię taką błogą nieświadomość. W końcu im mniej wiem tym lepiej śpie więc jest zupełnie ok.


No niee. Znowu święta. Super, extra, nie ma co.
Wspominałam już że nie lubię świąt? Super. Nie lubię świąt. Nie lubię sztucznego stwarzania rodzinnej atmosfery. Nie widzę niczego specjalnego w kolacji wigilijnej czy też rodzinnych spotkaniach w trakcie świąt. Zwykłe spotkania. Nic nowego. Takie spotkania to mamy średnio kilka razy w miesiącu. Tylko w trakcie świąt jest bardziej sztucznie. Znowu wszystkim znana formułka przy łamaniu opłatków. Suuuper. Życzenia składane bo tak wypada.
Życzę rodzinie jak najlepiej. Dużo zdrowia, szczęścia, pieniędzy. Radości w życiu i spełnienia marzeń. Ale życzę im tego zawsze nie tylko w święta.
Jedynym akceptowanym przeze mnie świętem jest Święto Zmarłych. Wtedy nie ma przesłodzonej rodzinnej atmosfery. Nie jest sztucznie. Panuje nastrój zadumy ogólna refleksja. To jest okej.



doobra, styknie. Długich wpisów nikt nie czyta, prawda? A zwłaszcza u kogoś kto pojawia się raz na ruski rok :O. No pewnie, co ona sobie wyobraża? Nie pojawia się w ogóle a jak już jest to piszę notkę na pół strony głównej. No bezczelna. Macie absolutną rację, gnojek ze mnie.
Ale to nic. Dzisiaj mam fantastyczny humor i absolutnie nic nie jest w stanie tego zepsuć.

cześć dziubaski ;**
22.12.2010 o godz. 22:20

oooł.

dossałam się tu, w końcu, znowu ;d

Nie wiem,co jest nie tak,że nie mogę się przemóc i napisać tu cokolwiek. Kiedyś przychodziło mi to łatwiej. Teraz jest trudniej. Brak czasu brak pomysłu brak systematyczności.
Zwyczajnie mi się nie chce.

Nie myślę o tym,żeby tu cokolwiek napisać.

W ogóle, myślę o tym portalu tyklo wtedy,kiedy na pocztę przychodzą mi tutejsze powiadomienia.

Nie wiem,czy kiedykolwiek pisywalam codziennie. Chyba nie.
Teraz piszę co ... hm, średnio co 8 dni. To i tak dobrze. Spodziewalam się gorszych wyników. Ale w sumie bloblo podlicza częstotliwość kiedyś i dziś. Więc kiedyś pisałam co 2 dni a teraz co miesiąc.


Nie ma niczego czego się nadrobić nie da.
Sratata.

Ale zaczęłam ogarniać.
Dalej sieję zniszczenie wśród znajomych,co nie jest przyjemne ale nie zależy ode mnie.
Tak jakoś wychodzi.
jest jak jest.





Koncert <3

hahah, piersi wgniecione w barierkę, żebra też, siniaki na wszystkich możliwych częściach ciała.
ale było świetnie.

mrr.

więcej szczegółów może później
a teraz ide na religię.
pozdro ;*
24.11.2010 o godz. 08:34



Zjadła mnie kolejna rutyna.
Czas zacząć ją przełamywać.
Ale to nie można tak byle czym ;p. Znając mnie - zrobię to koncertowo.
O, jak już jestem przy koncercie. W sobotę jadę na Happysad ]:->. Fajnie będzie, musi być.


Ten tydzień jest pełen atrakcji typu sprawdzian, odpowiedź, kartkówka, poprawa czegoś. Szkolna rutyna. Do przełknięcia. Może nawet zacznę się uczyć. Z czegokolwiek. Nie mówię,że od razu z wszystkiego ale z przedmiotów na których mi zależy powinnam. I jeszcze pasowałoby poprawić kilka ocen. Żeby nie mieć problemowych sytuacji. Bo po co to komu?

Jutro basen.
Jeee. Super. Chlor, mokre włosy, ogólne uczucie przyjebania na lekcjach. Wspaniale po prostu. Tyle szczęścia na raz <3. Ale za to kończę po pierwszej i wcześniej będę w domu. Jedyny pozytywny aspekt wtorku.


Chyba nie można mieć wszystkiego jednocześnie.
Można mieć wiele na raz. A wszystko ... może. W jakichś odstępach czasowych. Większość nowych rzeczy zdobywamy kosztem tych starych. Nie wszystkie są tego warte. Trzeba się uczyć na błędach. Jedyna nauka która w jakimkolwiek stopniu jest przeze mnie przyswajana.


Widział ktoś gdzieś mój cm? Kuźwa. Wiedziałam,że tak będzie. Zawsze jak sobie posprzątam to nie mogę niczego znaleźć. Gdybym nie sprzątnęła to teraz leżałby sobie beztrosko gdzieś na podłodze.


Stęskniłam się za tym. Wiem,że to brzmi ździebko dziwnie aczkolwiek nawet za pisaniem zupełnych pierdół można się stęsknić. Za czytaniem też. Postaram się ponadrabiać zaległośći, jakoś ogarnąć to wszystko.

Długie wpisy nie cieszą się zbytnią popularnością. Może to i dobrze. :D
15.11.2010 o godz. 19:20
Tymbark moim mistrzem <3

Nie przyszybszaj! nie ma co, Tymbark rządzi.

Narzekanie na dłuższą metę nie ma żadnego sensu.
Dlatego chyba z tego zrezygnuję. Bo to szkoda. Nie ma co. Dalej trwam w nonsensie,chorej sytuacji, karmiąc tym swój psychiczny masochizm. A wieczorami snuję równie chore wizje. Wieczory zawsze były przyjemne. Długie wieczory to jedyny pozytywny aspekt jesieni.
Wspominałam już o moim negatywnym nastawieniu do jesieni? Super.

Najlepszy etap życia ciągle przede mną. Nie pozostaje mi nic innego, jak delektować się życiem. Cieszyć każdą chwilą i z nadzieją oczekiwać następnego dnia. I, paradoksalnie, rozkoszować się każdą porażką. Taak, każda porażka to nowe doświadczenie. Przestroga na przyszłość. Nauka na cudzych błędach nigdy mi nie szła więc muszę uczyć się na własnych.

Poradzę sobie z aktualną sytuacją. Co to dla mnie ]:->

14.10.2010 o godz. 15:34
już, teraz, zaraz, na wyłączność.

ooo móóóój boooże.

Jesień.
J-E-S-I-E-Ń.
znowu.
kolejna jesień.
Mam ochotę przykryć się kołdrą i przespać ten okres.
Ale jest jeden pozytyw. Wszystkie urojone problemy i wahania nastroju będę mogła zwalić na jesienną depresję.

Podsumowanie wakacji
- nie napisałam niczego sensownego
- nie ogarnęłam ważnych spraw
- nie byłam grzeczna
- nie wypełniałam swoich obowiązków
- nie robiłam zbyt wielu rzeczy
- nie zrealizowałam planów
Czyli to były zajebiste wakacje.


A teraz?
Ponownie pakuje się w chorą sytuację. Dochodzę do wniosku,że przeznaczeniem mojego życia będzie pakowanie się w chore układy. Takie,co to nie przynoszą nikomu żadnej korzyści. Nie mające najmniejszego sensu. Ale biorąc pod uwagę mój psychiczny masochizm - jee, powinnam być szczęśliwa. Tak paradoksalnie. To nic. Nie jestem. Faza obłudnej radości już minęła. Teraz uświadamiam sobie,że to wszystko niczemu nie służy. Że nie ma najmniejszego sensu. Nie potrafię z tego zrezygnować. Wiem,że będzie bardzo ciężko. Wiem też,że muszę. Nie chcę. To bez znaczenia. Będzie dużo łatwiej,jeżeli odpuszczę. Wtedy nikt nie będzie musiał wysłuchiwać moich poematów na Twój temat. Chyba trzeba dać psychice odpocząć i skupić się na czymś niewymagającym myślenia. Chociażby szkole.

myśli,do których wstyd się przyznać.
a gdyby nie to
powiedziałabym jeszcze
że jeszcze chcę
jeszcze...


Jesień. Jesień. Jesień. Jesień
Nie lubię jesieni.
Jesień nie lubi mnie.

nie ogarniam


a jak pójdzie dobrze
a musi pójść
to koncert <3
09.10.2010 o godz. 22:13
xxxMarysoolxxx
punkt widzenia
Skąd: Zalasowa
O mnie: robię rzeczy powszechnie uważane za złe. Generalnie to jest w porządku.
statystyki
  • Czas na Bloblo: 21 dni 11 godzin 49 minut
  • Napisanych notek: 136
  • Komentował: 572 razy
  • Zebranych komentarzy: 1032
  • Ostatni wpis: 29.10.11, 18:10
  • Wpis średnio co: 13 dni
  • Profil odwiedzono: 318381 razy
  • Ilość avatarów: 40
  • Ilość zdjęć: 52
  • Ilość filmów: 94
  • Ilość logowań: 373
  • Ostatnie logowanie: 02.12.11, 20:19
  • Ostatnio odwiedzili: Wonderland, bloblo, Nemezis, Idolka, bitterness, zakochanax333, MissO, teresa0498, Quietly, write
sekcja użytkownika